Leczenie żylaków

Leczenie żylaków. O czym powinni wiedzieć pacjenci?

leczenie żylaków, wywiad z lekarzem

Leczenie objawów przewlekłej niewydolności żylnej to proces złożony. Składa się on z dwóch etapów: Leczenia zabiegowego zmienionej żyły oraz działań profilaktycznych. Pacjenci często jednak zapominają, że wpływ na powodzenie zabiegu, czy to metodą klasyczną czy metoda małoinwazyjną, ma stosowanie się do zaleceń pozabiegowych. Dr n. med. Wojciech Kowalewski, specjalista chirurg, angiolog z Zespołu Opieki Zdrowotnej w Ropczycach, opowiedział o swoich ponad trzyletnich doświadczeniach z leczenia żylaków metodą Flebogrif.

Liczba osób chorujących w Polsce na przewlekłą niewydolność żylną z roku na rok rośnie. Kto najczęściej zgłasza się do gabinetu angiologa?

Liczba pacjentów z przewlekłą niewydolnością żylną w naszym kraju faktycznie jest duża. PNŻ to wciąż choroba, która dominuje u kobiet, ale cierpią na nią także mężczyźni, choć kobiety są do tego bardziej predysponowane. Do mojego gabinetu zgłaszają się coraz częściej osoby młode, które pomimo wieku, już rozwijają objawy choroby. W stadium początkowym Jest to bardzo dobry trend wśród młodych ludzi, którzy nauczeni doświadczeniem starszych członków swoich rodzin, chcą jak najszybciej rozpocząć stosowanie profilaktyki, aby zmniejszyć ryzyko ostrej manifestacji choroby. Zależy im, aby nie dopuścić do takiego stanu rozwoju choroby, w którym zmiany będą rozległe np. w 4 czy 5 stopniu zaawansowania choroby.

W tak zaawansowanych stadiach dolegliwości bólowe towarzyszą choremu praktycznie każdego dnia, szczególnie jeśli wykonuje pracę stojącą, czy jest narażony na inne czynniki wspierające rozwój PNŻ. Na kończynach pojawiają się widoczne zmiany, które są nie tylko małoestetyczne, ale także mogą przechodzić w stany ostre, trudne do zaopatrzenia. Dzięki temu znaczna część takich chorych, trafia do lekarza jeszcze w momencie, gdy przewlekła niewydolność żylną jest chorobą bezobjawową. I tacy pacjenci są najlepszą grupą chorych kwalifikującą się do zabiegu leczenia żylaków Flebogrifem

Największą grupę pacjentów stanowią jednak nadal osoby z zaawansowaną postacią choroby, u których jej objawy są widoczne i dokuczliwe. Tacy pacjenci najczęściej lekceważą pierwsze symptomy choroby, stosują środki doraźne, które łagodzą na jakiś czas nieprzyjemne dolegliwości, ale nie leczą przewlekłej niewydolności żylnej i nie ograniczają jej rozwoju.

Sama płeć żeńska jest jednym z czynników rozwoju przewlekłej niewydolności żylnej. Prowadzone od wielu lat badania naukowe pokazują, że jest to bezsprzeczny czynnik predysponujący do wystąpienia żylaków.

To prawda, chorują przede wszystkim kobiety, ponieważ predysponuje je do tego wiele czynników. Jest to przede wszystkim hormonalna antykoncepcja, ale także hormonalna terapia zastępcza. Wpływ ma również liczba przebytych ciąż, styl życia oraz rodzaj wykonywanej pracy.

Przewlekła niewydolność żylna to wciąż choroba, o której mówi się za mało. Wiele osób kojarzy żylaki jako defekt kosmetyczny, a nie jako objaw poważnej choroby zagrażającej zdrowiu.

Wielu pacjentów niestety nie zdaje sobie sprawy z tego, jak poważną chorobą jest przewlekła niewydolność żylna i w ogóle nie kojarzy swoich objawów jako manifestację schorzenia. Pacjenci często myślą, że istnieje „cudowna tabletka” czy maść, która pozwoli im „załatwić problem”. Dzieje się tak, ponieważ chorzy są bardzo podatni na reklamy prezentowane w rozmaitych mediach Z każdej strony atakują ich reklamy środków farmaceutycznych, które są lekarstwem na każdą chorobę. Pacjentom wydaje się, że mogą nimi wyleczyć także żylaki.

Ze względu na to, że leczenie zabiegowe w Polsce, nowoczesnymi metodami małoinwazyjnymi  nie jest refundowane, jak to ma miejsce w wyżej rozwiniętych krajach Europy Zachodniej i Ameryki Północnej,  pacjenci często trafiają do gabinetów lekarzy i tam otrzymują leczenie w postaci samej farmakoterapii.

Niestety żylaków nie można wyleczyć ani tabletkami, ani maściami. Wymagają one zdecydowanie leczenia zabiegowego.

Leczenie żylaków to proces, który zapoczątkowany powinien być postawieniem dokładnej diagnozy. Robimy to na podstawie badania USG z obrazowaniem Duplex Doppler, następnie decydujemy o konieczności przeprowadzenia zabiegu, ale także edukujemy pacjenta odnośnie profilaktyki przeciwżylakowej.

Inną grupą pacjentów zgłaszających się do gabinetów specjalistów są osoby, które chcą pozbyć się nieestetycznych zmian na skórze – pajączków, (teleangiektazji) czy wenulektazji – w przypadku tych pacjentów także zalecane jest wykonanie badań diagnostycznych i skierowanie pacjenta na odpowiedni zabieg, który pozwoli mu leczyć także takie zmiany. Niestety, ani w przypadku pacjentów z zaawansowanymi zmianami wynikającymi z przewlekłej niewydolności żylnej, a tym bardziej ze zmianami, które są dla chorego tylko nieestetyczne, nie możemy przeprowadzić w Polsce leczenia małoinwazyjnego, które byłoby refundowane przez NFZ. Pacjent zatem, jeśli decyduje się na zabieg, na własną rękę musi poszukać odpowiedniego gabinetu flebologicznego, w którym może takie leczenie przeprowadzić.

Panie Doktorze, skoro mówimy, że zmiany należy leczyć to do jakiego gabinetu powinien udać się pacjent? Na stronach internetowych gabinetów kosmetycznych można znaleźć informację wykonywane są  usługi usuwania pajączków, czy takie zabiegi są bezpieczne?

Usuwanie pajączków bez wykonania badań diagnostycznych jest działaniem ryzykownym, ze względu na różne powikłania, które mogą pojawić się po takim zabiegu. Należy także zwrócić uwagę, że taka niewielka zmiana, np. w postaci pajączka czy wenulektazji, może być wierzchołkiem góry lodowej, gdzie niewydolność żylna sięga do układu  żyły odpiszczelowej czy odstrzałkowej, a manifestacja choroby pojawia się w dowolnym miejscu. Dlatego, tak jak wspominałem wcześniej, podstawą do wszelkich działań jest prawidłowe przeprowadzenie diagnostyki – nie jesteśmy w stanie zrobić tego w gabinecie kosmetycznym.

Pacjent by ocenić zmianę musi zgłosić się do lekarza specjalisty, który wykonuje badanie fizykalne i  także badanie obrazowe w postaci USG Doppler. Na podstawie badań lekarz może stwierdzić czy niewydolność dotyczy żył środ- i podskórnych – wówczas mówimy o 1 stopniu zaawansowania choroby, czy problem jest bardziej rozległy i obejmuje także inne elementy układu żylnego.

Na podstawie badania oraz diagnozy specjalista decyduje jakie kroki należy podjąć i informuje o nich pacjenta. Muszę zaznaczyć, że bez postawienia dokładnej diagnozy, chory po usunięciu pajączków, zapewne za jakiś czas znów zobaczy u siebie podobne zmiany. Dlatego warto zwrócić się z tym problemem do specjalisty, pozwala to choremu zaoszczędzić stres, ale także pieniądze, które wyda na nieefektywne leczenie  zmian.

Chciałbym jasno podkreślić, że wszystkie zabiegi kosmetyczne, nie tylko dotyczące zmian w postaci pajączków, mają określony czas utrzymywania się efektu. W niektórych przypadkach jesteśmy w stanie w miarę dokładnie go określić (np. przy zastosowaniu kwasy hialuronowego), w innych, tak jak to jest przy pajączkach, trudno podać jak długo efekt się utrzyma. Jedna wizyta w gabinecie lekarza nie pozwoli na zażegnanie problemu na zawsze.

W Polsce obecnie istnieją dwa sposoby leczenia żylaków.Głównie ze względu na finansowanie. Pierwsza z nich refundowana przez Narodowy Fundusz Zdrowia metoda klasyczna oraz drugi – leczenie małoinwazyjne w prywatnych gabinetach lekarskich. Czym kierują się pacjenci decydując się na zabieg?

To na jaki rodzaj zabiegu decydują się chorzy zależy przede wszystkim od ich możliwości finansowych. W dużych miastach i większych miejscowościach zdecydowanie więcej pacjentów decyduje się na zabiegi małoinwazyjne. W takich regionach jak Podkarpacie, w którym ja leczę chorych, większość zmuszona jest niestety do leczenia finansowanego przez NFZ. Wykonanie zabiegu metodą klasyczną wiąże się z wieloma powikłaniami, które później, po operacji mogą nastąpić. Chory może odczuwać dolegliwości bólowe – o wiele silniejsze niż te po wykonaniu operacji małoinwazyjnej.

Ponadto na kończynach zakładane są szwy, które po zabiegu pozostają widoczne blizny. Zabieg dodatkowo obarczony jest szeregiem powikłań, wynikających choćby z konieczności podania pacjentowi znieczulenia podpajęczynówkowego. Oczywiście zabieg klasyczny wiąże się także z koniecznością kilkudniowej hospitalizacji, a później rekonwalescencji, który to czas pacjent powinien spędzić w domu.  Nie może on na pewno wrócić do pracy, szczególnie stojącej, po kilku dniach od wykonania zabiegu.

Chorzy, którzy po zabiegu chcą praktycznie natychmiast wrócić do aktywności fizycznej, pracy zawodowej czy uprawiania sportu korzystają właśnie z zabiegów małoinwazyjnych. Takie zabiegi, na rynku jest ich wiele, mają przede wszystkim znacznie mniej działań niepożądanych. Wykonywane są najczęściej w warunkach ambulatoryjnych, nie wymagają specjalnego przygotowania przedoperacyjnego.

Wspominał Pan Doktor, że pewna grupa pacjentów szczególnie narażona jest powikłania związane z klasycznym zabiegiem leczenia żylaków. Czy istnieją kryteria, które praktycznie całkowicie eliminują pacjenta z możliwości przeprowadzenia klasycznej operacji Babcocka?

Operacyjne leczenie żylaków to zabieg bolesny dla chorego. Nie można przeprowadzić go, jak jest to w przypadku zabiegów małoinwazyjnych, w znieczuleniu miejscowym. Takie leczenie zawsze wiąże się z podaniem choremu znieczulenia podpajęczynówkowego lub zewnątrzoponowego, które może wywołać pewne działania niepożądane. Ze względu na różne komplikacje, które mogą pojawić się u pacjenta po podaniu takiego znieczulenia, pewne grupy pacjentów ze względu na wiek czy stan zdrowia, nie mogą być leczone tą metodą.  Pamiętajmy, że w grupie pacjentów, u których leczymy żylaki, jest wiele osób starszych z licznymi schorzeniami ogólnoustrojowymi i ich powikłaniami. Więc podstawy do tego, aby zamiast klasycznej operacji, wykonać u pacjenta zabieg małoinwazyjny, mogą istnieć u wielu chorych.

Czy w związku z tym, że pacjent ma przeciwwskazania do klasycznej operacji, jest on kwalifikowany przez lekarzy do leczenia małoinwazyjnego?

Pacjent, ze względu na choroby współistniejące, może być oczywiście zakwalifikowany do zabiegu małoinwazyjnego, ale nie oznacza to, że ten zabieg zostanie mu wykonany w ramach Narodowego Funduszu Zdrowia. Obecnie w Polsce decydenci w ochronie zdrowia pominęli kwestie związane z nieinwazyjnym leczeniem żylaków i tak jak już wcześniej wspominałem pacjent musi przeprowadzić zabieg w prywatnym gabinecie lekarskim na własny koszt.

Czy w takim razie możemy powiedzieć, że w systemie istnieje pewnego rodzaju dziura?

Niestety w Polsce, jeśli chodzi o leczenie żylaków, zatrzymaliśmy się na metodzie, która pochodzi z początku XX. w. Trudno jest mi stwierdzić, z czego wynika pominięcie tych procedur przez Ministerstwo Zdrowia. Tym bardziej że metoda leczenia żylaków, o której mówię jest polskim wynalazkiem.

Mówiliśmy dziś dużo o świadomości pacjentów, a czy chorzy zdają sobie sprawę, że zabieg jest jedyną skuteczną metodą leczenia żylaków? Czy są chorzy, którzy przekonują Pana Doktora do przepisania środków farmakologicznych i wierzą, że pozwoli im to wyleczyć żylaki?

Oczywiście zabiegowe leczenie żylaków, ale także wielu innych chorób, wiąże się z pewnymi powikłaniami. Zawsze przed rozpoczęciem takiego leczenia rozmawiam z pacjentami, przedstawiam im wszystkie za i przeciw, a chory musi podpisać świadomą zgodę na zabieg. Czy musimy przekonywać pacjentów do leczenia operacyjnego? Często używam bardzo prostego porównania z gabinetu dentystycznego. Pytam pacjenta, czy jeśli ma ubytek w zębie i będzie je codziennie mył to  ubytek zniknie? Nie. Identycznie jest z żylakami. Jeśli chory ma żylaki i będzie tylko zażywał tabletki, to nic się nie zmieni. To zwykle pozwala chorym pozbyć się wszelkich wątpliwości.

Istnieje oczywiście grupa pacjentów, do których także to porównanie nie przemawia. Zakładają, że skoro choroba ich nie boli to mogą stosować tzw. leczenie zachowawcze, które pozwala ograniczyć objawy choroby, ale trzeba jasno powiedzieć, że nie leczy żylaków.

Na rynku istnieje wiele nieinwazyjnych metod leczenia żylaków. Co odróżnia je od siebie? Co decyduje, która metoda będzie zastosowana u danego pacjenta?

Metody leczenia żylaków odróżnia przede wszystkim cena. Polski Flebogrif to obecnie jeden z najtańszych sposobów leczenia  PNŻ. Jak każde leczenie, także to przeprowadzane za pomocą Flebogrifu ma pewne ograniczenia. Jeżeli u chorego mamy do czynienia z żylakami, które nie przebiegają typowo, dostęp  do nich może być utrudniony. Oczywiście każda z metod małoinwazyjnych ma pewne ograniczenia i wybierając konkretną trzeba kierować się indywidualnym przypadkiem chorego.

Pan Doktor w swojej praktyce wykonał setki zabiegów przy pomocy Flebogrifu. Czy pacjenci znają tę metodę leczenia?

Jeszcze trzy lata temu musieliśmy tłumaczyć naszym chorym na czym polega ta metoda. Pokazywaliśmy im filmy lub odsyłaliśmy chorych na stronę internetową. Dziś jest inaczej. Coraz więcej, szczególnie młodszych ludzi, zna tę metodę leczenia. Wynika to przede wszystkim z dobrych doświadczeń związanych z Flebogrifem.

Chory, który przychodzi do nas, bardzo często wśród znajomych lub najbliższej rodziny może wskazać kogoś, kto miał taki zabieg przeprowadzony z powodzeniem i dlatego on sam decyduje się właśnie na tę metodę leczenia. Część pacjentów wybiera także Flebogrif po niepowodzeniach związanym z klasycznym leczeniem operacyjnym. Są to chorzy, u których pojawiły się rozmaite powikłania pozabiegowe, w postaci krwiaków czy ropienia ran, a także Ci ,u których zabieg klasyczny spowodował wznowę żylaków. Pacjenci znają Flebogrif z opowieści innych chorych, gazet, a także z internetu. Oczywiście jest jeszcze dość duża grupa pacjentów, która niewiele wie o leczeniu żylaków tym sposobem. Tacy chorzy przychodząc do gabinetu lekarza często nie mają sprecyzowanej metody leczenia. Wręczamy im wówczas ulotki, dajemy czas na zapoznanie się z metodami leczenia, pokazujemy im  efekty jakie można osiągnąć przy pomocy Flebogrifu.

Mówił Pan Doktor, że operacja klasyczna w wielu przypadkach niesie za sobą powikłania, a jak to jest z Flebogrifem?

Na rynku obecnie nie ma idealnej metody leczenia żylaków, która nie niosłaby za sobą żadnych powikłań. Flebogrif, tak jak laser czy zabieg wykonywany za pomocą fal radiowych, porównywany jest do tzw. złotego standardu, czyli do klasycznej operacji leczenia żylaków. W odniesieniu do tego punktu widzimy, że także Flebogrif ma skutki uboczne. Są one jednak znacznie mniejsze i rzadsze w porównaniu do klasycznego leczenia operacyjnego. Po leczeniu Flebogrifem mogą pojawić się stany zapalne w obliterowanej żyle, może pojawić się także obrzęk. Są to jednak powikłania, z którymi potrafimy sobie doskonale radzić. W zaleceniach pacjent otrzymuje informację o konieczności stosowania kompresjoterapii,a w razie pojawienia się niepokojących objawów, niezwłoczny kontakt z lekarzem

W przypadku operacji klasycznej powikłania dzielimy na wczesne i odległe. Są one dużo cięższe w porównaniu do tych, występujących po zabiegu metodą małoinwazyjną. Trudniej się je także leczy.

We wskazaniach po zabiegu Flebogrifem czytamy, że pacjent powinien stosować się do zaleceń lekarza. Wymienia się w nich stosowanie kompresjoterapii, unikanie eksponowania na słońce operowanej kończyny. Czy te czynniki faktycznie mają aż tak ogromne znaczenie?

W jednym ze szkoleniowych materiałów wideo,dotyczącym wykonywania zabiegów metodą Flebogrif, wyraźnie wskazuje się, że każdy pacjent po operacji powinien stosować kompresjoterapię, praktycznie bez przerwy przez okres dwóch tygodni. Celem stosowania kompresjoterapii jest „dociśnięcie żył”, tak aby doszło do zamknięcia ścian naczyń poprzez reakcję chemiczną za pomocą środka obliterującego, używanego podczas leczenia Flebogrifem. Jeśli pacjent nie będzie stosował kompresjoterapii i bez tego zaraz po zabiegu wróci do wykonywania pracy długotrwale stojącej, może doprowadzić do   rekanalizacji.  W przypadku powstania krwiaka,  możemy go  odpowiednio ewakuować przez nakłucie lub nacięcie. A zatem potrzebna jest kolejna wizyta u lekarza. Choć takie zdarzenia nie są częste, to faktycznie obserwujemy je w swojej praktyce. Trzeba jednak wyraźnie podkreślić, że powikłania, które w mogą  powstać po zabiegu, mogą być spowodowane brakiem stosowania się pacjenta do zaleceń lekarskich.

Czyli noszenie pończochy przez dwa tygodnie dotyczy każdego pacjenta i nie ma od tego odstępstw?

Zdarzają się także przypadki pacjentów, dotyczy to np. zmagających się z chorobą otyłości, którzy muszą stosować pończochę przez dłuższy okres czasu. U niektórych pacjentów niewydolności żylnej może towarzyszyć także niewydolność limfatyczna, która dodatkowo wydłuża okres rekonwalescencji. W przypadku zaleceń pozabiegowych lekarz musi kierować się przede wszystkim indywidualnym podejściem do pacjenta i własnym doświadczeniem. Na pewno nie ma jednolitych zasad dla wszystkich chorych, które u każdego działają w taki sam sposób.

Panie Doktorze, czy leczenie zabiegowe, w postaci operacji metodą klasyczną czy jakiegokolwiek zabiegu małoinwazyjnego, jest w stanie na zawsze wyleczyć żylaki?

Musimy pamiętać, że lecząc żylaki leczymy tylko objaw choroby, jaką jest przewlekła niewydolność żylna. Znów porównam tu leczenie żylaków do wizyty u stomatologa. Czy pacjent wychodzący z gabinetu stomatologicznego po wyleczeniu wszystkich chorych zębów może przestać je myć? Niestety nie. Zatem pacjent, który ma zamknięte czy usunięte chorobowo zmienione żyły, czyli żylaki, musi nadal stosować działania profilaktyczne. Oczywiście nawroty objawów choroby to również bardzo indywidualna kwestia. Jedni, nawet nie do końca stosując zalecenia profilaktyczne, nie mają nawrotów żylaków. Inni, nawet stosując je bardzo rygorystycznie, wracają do gabinetu lekarza z nowymi zmianami. Trudno jest nam określić, dlaczego tak się dzieje.

A czy jest Pan Doktor w stanie określić ilu pacjentów rozwija nawroty choroby po zabiegu wykonanym metodą Flebogrif?

Trudno dokładnie jest podać taką liczbę, ponieważ nie prowadzimy szczegółowych statystyk. W przeciągu ponad dwóch i pół lat wykonałem około 350 zabiegów Flebogrifem. Moim zdaniem do rekanalizacji doszło u kilkunastu pacjentów, myślę że będzie to około 5 proc. wszystkich chorych, u których przeprowadzony został zabieg.

Related Posts